piątek, 28 sierpnia 2015

Pandy kontratakują.

Zaradna mama to taka, która gromadzi jesienne ciuchy, kiedy termometr wskazuje trzydzieści stopni w cieniu. Wie, że pogoda bywa podstępna, więc mama nie da się zaskoczyć atakiem jesieni. Zanim dzień będzie witał ją i dziecko zimnym porankiem, a sierpniowe upały zmienią się w jesienną pluchę, będzie przygotowana na każdą niepogodę. 
Jak postanowiłam, tak zrobiłam i uszyłam Krzysiowi bluzę!
Dresówka w kubistyczne pandy otoczone strzałkami przywołała we mnie militarne skojarzenia. Chociaż nie ma większej pacyfistki ode mnie, to na cel wzięłam sobie bojową konwencję i przypieczętowałam to pagonami na bluzie. Prawdziwy kontratak przeciwko jesiennej aurze!

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Hu hu!

Odkryłam niedawno Pinterest. Tym samym wyszłam z epoki kamienia łupanego i zanurzyłam się w bezkresnym morzu wirtualnego uzależnienia od  kopalni inspiracji i pomysłów, którą niewątpliwie jest ten serwis. Gdybym nie miała dziecka, męża, obiadu do ugotowania, sterty prania oraz innych obowiązków wymagających natychmiastowej interwencji managera domu, to siedziałabym na Pintereście dzień i noc bez przerwy.
Po wstępie uzewnętrzniającym moje uzależnienie od Pinterestu czas wyjawić powody mojego pitu pitu. Otóż, są rzeczy, które raz zobaczone trzeba po prostu mieć! Mniejsza z tym, czy są potrzebne czy nie, jeśli jakiś przedmiot rzuci na nas czar to mimo, że nasz wewnętrzny pragmatyk puka się w głowę i tak pałamy żądzą posiadania.
Ja dla przykładu zachciałam mieć sowe. Na co mi sowa? A no na nic. W tym sęk, że zobaczyłam na tym przeklętym Pintereście tak słodką sowę, że musiałam sobie taką uszyć.


poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Kolorowych snów!

Z samego rana przedszkolaki czy też raczej żłobiaki opanowały plac zabaw przed moim blokiem. Przysięgam, że obrotowa karuzela jest w stanie pomieścić całą grupę w liczbie około 10 sztuk. Wszystkie na raz krzyczały "Plosę Pani! Plosę Pani!", a Panie do których dzieciarnia artykułowała wypowiedzi zdawały się ogarniać całe zgromadzenie. Chwilę potem dzieci rozbiegły się po placu w celu zjadania piachu, zrzucania się nawzajem z bujanego konika oraz podobnych, rozwijających zajęć, a ja stałam na balkonie z ręcznikiem na głowie i wyobrażałam sobie Krzysztofa, który już za miesiąc będzie siał jeszcze większe spustoszenie w żłobie.


środa, 5 sierpnia 2015

Pora na bezrękawnik.

Sztuka przewidywania to umiejętność, którą każdy rodzic nabywa wraz z pojawianiem się bobasa w domu. Funkcja domowego jasnowidza pomaga w pozornie bezpiecznym otoczeniu dostrzec złośliwy kant stołu, który tylko czeka aby nabić dziecku guza. Nie łudzę się, że jeden guz dziennie to zasada, potomek z łatwością znajdzie sposobność by za kilka minut nabić sobie drugi. 
Torba spacerowa Krzysztofa zaopatrzona jest lepiej niż przeciętna damska torebka, jej zawartość pozwala przeżyć zarówno burzę śnieżną jak i dzień w tropikach. Po jednym spojrzeniu mojej latorośli wiem też, że obiad prędzej wyląduje na mojej bluzce niż w jego układzie pokarmowym . 
Wszystko sprowadza się do przewidywania. I kiedy żar leje się z nieba, gdy kolejny raz przeklinam  lato w mieście i marzę o morskiej bryzie, zastanawiam się już nad jesienną garderobą syna.


    /    t

Instagram