niedziela, 11 października 2015

Portki w kolorze blue.

Spodnie dresowe to najwygodniejsze portki jakie wymyśliła nasza cywilizacja. Niejeden z nas marzy, by dress code w pracy polegał na noszeniu dresów. O ile dla dorosłych ten element ubioru oznacza zbliżający się odpoczynek, to dla dzieci dres to absolutne minimum niezbędne do nieskrępowanego niczym fikania koziołków, stania na głowie i pozostałych szaleństw.
Śmiem twierdzić, że szycie z dresówki idzie mi całkiem nieźle. Dresy zaczęły panoszyć się w szafie Krzysia wraz z początkiem jesieni i zmonopolizowały jego całą garderobę.
Czas na małą odmianę. Czas na portki w kolorze blue!

szycie jeansu
Nowe Krzysiowe spodnie to drugie życie mamowych jeansów. Kiedy zorientowałam się, że mój syn nie ma żadnych jeansów w aktualnym rozmiarze, bez skrupułów pocięłam moje za duże spodnie. Uszyte z cienkiego, miękkiego i lekko elastycznego jeansu były idealnym kandydatem do recyklingu.
Wróciłam do starych nawyków i wykroiłam portki jakże precyzyjną metodą "na oko".
Kto by pomyślał, że nogawki damskich spodni w rozmiarze 36 będą za wąskie na wycięcie gatek na dziecko z 92 cm wzrostu. Pomysł na sztukowanie materiału na pupie zrodził się spontanicznie. Przypomniały mi się spodnie Pana P. szyte w podobny sposób. Materiału było na tyle mało, ze obniżone tylne kieszenie są nieco za małe, a przednie są tylko atrapą. Jeans wydawał się być dla mnie nudny, więc urozmaiciłam go zieloną i niebieską tasiemką rypsową oraz ściągaczem w pasie.

Jeansy szyłam niebieską igłą używając nici do tego przeznaczonych. Moja dzielna, mała maszyna Janome pędziła szaleńczo nawet po jeansie złożonym na cztery, choć były momenty kiedy dałam jej odsapnąć i szyłam kręcąc pokrętłem ręcznie. Największym wyzwaniem było wykończenie spodni od wewnątrz. Jeans strzępi się jak żaden inny materiał. Do zabezpieczenia szwów w nogawkach użyłam bawełnianej lamówki, pozostałe elementy poskromiłam obrzucając je drobnym zygzakiem.
Choć Krzysztof mierzył portki kilka razy w trakcie szycia i kontrolował na bieżąco postępy pracy, spodnie okazały się za długie. Nogawki kończyłam późną nocą, więc odpowiedzialność za przydługie nogawki spada w całości na Krzysia i jego wczesne pobudki. Biję się z myślami czy je skracać czy zostawić portki na wiosnę. Krzyś rośnie w oczach, więc nauczyłam się kompletować jego garderobę myśląc perspektywicznie.

Na koniec pierwsze portki w całej jeansowej okazałości. Tym razem Krzysztof nie zapozował w nowym ciuchu. Oczekujemy na ząbka numer 13 i szanowny model nie ma humoru. Krzyś jest w stanie jednym spojrzeniem wyrazić więcej niż miliard słów, wróżymy mu zresztą z Panem P. błyskotliwą karierę aktorską, i w kulminacyjnym momencie ząbkowania nie chcę męczyć go zdjęciami. Na testowanie nowych spodni przyjdzie jeszcze czas i mój mały model na pewno będzie miał okazję by je zaprezentować.
Tymczasem pogrążcie się w niebieskości. Mua!





14 komentarzy:

  1. Super portki :) Młody zada szyku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No no, zaszalałaś! :) Kombinacja prawie alpejska, ale z dobrym efektem :) Fajnie, że dodałaś te kolorki. No i trzymam kciuki, żeby ząbek szybko się pojawił i nastrój do robienia zdjęć wrócił ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za ząbkiem nr 13 pójdą kolejno pozostałe trójki... Wiem z doświadczenia, że łatwo nie będzie. A w kombinowaniu jestem dobra! :-)

      Usuń
  3. Są rewelacyjne,no i że z maminych z szafy,to w ogóle ekstra.świetne dodatki i super pomysł ze sztukowaniem w kroku.zaradoność mam nie zna granic! Podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Nie lubię gdy kawałek fajnego materiału się marnuje i leży porzucony w szafie. Musiałam przerobić moje spodnie, to silniejsze ode mnie!

      Usuń
  4. Świetne są i bardzo ożywiają je kolorowe dodatki. A pomysł uszycia ze swoich spodni rewelacyjny. Ja pewnie tak bym kombinowała z krojeniem, że ostatecznie starczyłoby co najwyżej na kieszenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że portki Ci się spodobały. Spróbuj pokombinować, na pewno się uda!

      Usuń
  5. Świetne:) Szkoda, że nie potrafię szyć, bo też bym chętnie coś dla mojego synka uszyła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest świetna okazja do tego, by zacząć szyć:-)

      Usuń
  6. Rewelacja! :) Na pewno są wygodne, no i dodatku piękne ;) naprawdę super dobierasz kolory i i dodatki, kobieto! :)
    A ja sama też uwielbiam pomykać w dresach! Po domu to obowiązkowa część odzienia. Jak wychodzę biegać (w luźnych, starych dresach) to również czuję się wygodnie i rewelacyjnie.Absolutnie nie szykownie, ale rewelacyjnie :D
    No i przypuszczam, że taki maluch pełzający w dresach po domu świetnie froteruje podłogi ;)

    Wpadłam tu dziś, gdyż obserwuję Twój blog już od jakiegoś czasu i podziwiam to, co robisz, zatem nominuję Cię do nagrody Liebster Blog Award! :D Nie wiem czy o tym kiedyś słyszałaś, to generalnie taki blogowy łańcuszek, gdzie przekazuję się dalej wyróżnienie swoim ulubionym blogom, sympatyczna sprawa ;) jeśli masz ochotę się bawić, to zapraszam do siebie po "odbiór wyróżnienia" ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz już, że wchodzę w to obiema rękami i nogami! Za nic w świecie nie przegapię takiej okazji do blogowej zabawy!

    Nowe portki Krzysia są bardzo miękkie i w kategorii wygoda plasują się zaraz po dresach. Myślę, że przed świętami zatrudnię Krzysztofa do froterowania podłóg, chyba że do tego czasu przeniesie się z pozycji raczkującej do wyprostowanej.

    OdpowiedzUsuń

Piszę dla Ciebie, więc będzie mi miło jeśli zostawisz po sobie ślad w formie komentarza.

    /    t

Instagram