niedziela, 28 lutego 2016

Co za konkurs! Co za szycie!

Tym razem tytuł zdradził całą zawartość posta, a zdjęcie nie zostawiło miejsca na domysły. Niniejszym ogłaszam konkurs!


Przyznajmy to szczerze, szał krawiectwa szerzy się głównie wśród kobiet i to do Was Babeczki kieruję ten konkurs! Zaglądacie do mnie, podpatrujecie jak brnę dzielnie w tajniki krawiectwa, motywujecie miłym słowem. Za to, że pastelovenitki nie świecą pustkami mam dla Was nagrodę!

Zasady nie są skomplikowane. Aby wygrać należy:
1. Na profilu pastelovenitki na Facebooku lub Instagramie pod konkursowym zdjęciem w komentarzu opisać, co sprawiło, że zaczęłyście szyć / chcecie nauczyć się szyć / nie możecie żyć bez szycia (niepotrzebne skreślić!).
2. Polubić pastelovenitki na Facebook lub dodać do obserwowanych na Instagram.
3. Udostępnić zdjęcie z konkursem na swoim profilu.
Linki znajdziecie w prawym pasku bocznym i w poście.

Warto się wykazać, bo autorki 3 najbardziej oryginalnych i kreatywnych odpowiedzi zgarną nagrodę w postaci książki "Co za szycie" Anny Maksymiuk-Szymańskiej, ufundowaną przez wydawnictwo i księgarnię internetową Helion (http://helion.pl). Do publikacji dołączona jest płyta DVD. Nagroda pomoże Wam postawić pierwsze kroki w szyciu, rozwinąć skrzydła i sprawi, że już nigdy nie odkleicie się od maszyny!

Na odpowiedzi macie czas do 7 marca włącznie. Odpowiedzi konkursowe będzie oceniać zacne grono jurorskie w składzie: ja i Krzysztof! Rozwiązanie konkursu nastąpi 8 marca, a wyniki ogłoszę na blogu, Fb i Ig. Jest okazja, by dostać z okazji Dnia Babek coś więcej oprócz kwiata i wierzę, że każda osoba płci żeńskiej, zarażona pasją szycia marzy o takim prezencie. Jestem daleka od dyskryminowania mężczyzn, i jeśli takowy chciałby wziąć udział w konkursie, wygrać książkę dla siebie lub dla lubej, to śmiało, zaskoczcie mnie Panowie!

Czekam na Wasze zgłoszenia i nie mogę doczekać się rozstrzygnięcia konkursu!


8 komentarzy:

  1. Jestem totalnym szyciowym beztalenciem więc nawet książka nie pomoże ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśłi dołożę sobie jeszcze jedną aktywność lub hobby, chyba będę musiała zrezygnować ze snu, ale podziwiam efekty Twoich działań przy maszynie. Piękne rzeczy... w dodatku pięknie sfotografowane. Ja do tej pory nie miałam za wiele wspólnego z szyciem. Moim największym wyczynem jest przyszycie oderwanego guzika. Ale za to maluję, rysuję, fotografuję, podróżuję... namawiam do rysowania w plenerze, w międzyczasie pracuję w sklepie z antykami. Zapraszam na bloga, gdzie piszę o tym wszystkim :) http://sketchesoftravel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za każdym razem muszę się nieźle nagimnastykować, żeby zrobić przyzwoite zdjęcie. Ale najwidoczniej nie jest tak źle jak sądziłam!

      Usuń
  3. Ja jestem samoukiem, ale ostatnio brak mi czasu na szycie... Chociaż lubię czasem jakąś PROSTĄ rzecz wyczarować, to robię to bardzo rzadko. Na szczęście z maszyną do szycia jest jak z rowerem - tego się nie zapomina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Bardzo przydatna umiejętność!

      Usuń
  4. Zaczynałam szycie na starej maszynie napędzanej przez machanie nogą. Maszyna na prąd, to był jeden z pierwszych małżeńskich zakupów. A moja mama mówiła "dziecko, nie ucz się szycia, bo zawsze będziesz nieobrobiona". Nie słuchałam. Uczyłam się sama, później poszłam na kurs. Teraz zaraziłam szyciem moją córkę. Zaraz po ślubie kupiłam jej maszynę :)
    Ola szyje. Wkrótce będzie mamą, a ja babcię. Na dzieciątko czeka wyprawka uszyta przez Olę. Szyciowa pasja łączy nas jeszcze bardziej. Pozdrawiam M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękna historia Mario! Jestem pewna, że dzieciątko odziedziczy zdolności po utalentowanej babci i mamie! A tak poza tym - uwielbiam Was :-*

      Usuń

Piszę dla Ciebie, więc będzie mi miło jeśli zostawisz po sobie ślad w formie komentarza.

    /    t

Instagram