wtorek, 8 marca 2016

Po co szyjesz? + wyniki konkursu.

Czas przy maszynie upływa Ci w mgnieniu oka? W przerwie w pracy obmyślasz pomysły na nowy ciuch? Zawładnęła Tobą mania kolekcjonowania materiałów? Jeśli odpowiedziałaś choć raz twierdząco na jedno z tych pytań, to wpadłaś po uszy w szycie!


Chcesz nauczyć się szyć, a może szyjesz już od dawna? To bez znaczenia, bo bez względu na to czy próbujesz odkryć podstawy szycia czy projektujesz własne ciuchy zawsze znajdzie się ktoś, kto puknie się w głową pytając: Po co Ci to szycie?! Przecież wszystko możesz kupić. To tańsze, szybsze i wygodniejsze. I odrobinę nudne.

Zacznijmy od pobudek czysto hedonistycznych. Miałaś fatalny dzień, szef wylał na Ciebie swoją frustrację, obiad się przypalił a dziecię całe popołudnie sprawdzało Twoją wytrzymałość na wysokie dźwięki. Kiedy już poślesz małoletniego spać i wyjdziesz z garów, należy Ci się chwila relaksu. Zasiadasz przy maszynie i Twój stres odpływa w takt uderzeń igły. Czas się zatrzymuje, jesteś tylko Ty i kawałek materiału. Brzmi znajomo?
Nie ukrywajmy, że robisz to dla własnej satysfakcji. Kocyk, maskotka, firanka, portki, bluzka czy kiecka high fashion - wszystko co szyjesz ma sprawić komuś radość. Tak naprawdę więcej przyjemności daje to Tobie. To czysty fun!

Dochodzimy do względów praktycznych. Sama skrócisz sobie spodnie, podłożysz firankę, załatasz przetarte spodnie. Zanim się obejrzysz dostaniesz stertę ubrań do przerobienia od rodziny i znajomych, a drugą wykopiesz z własnej szafy. Wydaje się to prozaiczne, ale takie przeróbki sprawią, że podszkolisz warsztat i zmienisz stary ciuch w nowy ulubiony. Nie wydajesz już na krawcową, bo sama się nią stajesz. Zaoszczędzone pieniądze możesz spokojnie wydać na stos materiałów, wmawiając małżonkowi, że zaawansowany szmatoholizm jest znacznie bardziej ekonomiczny niż buszowanie po sklepach z ciuchami.

Dzięki temu, że opanowałaś umiejętność szycia, zaczniesz nosić to co chcesz, a nie to co znalazłaś w sklepie, a Twoje dziecko ubrane w handmade by mama będzie wzbudzało zazdrość innych mam na placu zabaw. Wymarzyłaś sobie bluzkę, która zamiast wisieć na sklepowym wieszaku pozostaje nadal w sferze niezmaterializowanej? Nie marnuj czasu na maraton po butikach, tylko siądź od maszyny i sama ją uszyj! Nawet jeśli coś nie wyjdzie tak jak zamierzałaś, to i tak Twoja nowa bluzka stanie się niepowtarzalna bo stworzyłaś ją samodzielnie. Już nigdy nie spotkasz koleżanki ubranej w identyczną kieckę jak Twoja. Jedyne co musisz zrobić, to zacząć szyć i uwierzyć w swoje możliwości!


W ramach konkursu, w którym do wygrania były trzy egzemplarze książki "Co za szycie" Anny Maksymiuk-Szymańskiej ufundowane przez Helion.pl opowiedziałyście mi, co sprawiło, że szycie stało się nieodzowną częścią Waszego życia. Odpowiedzi zgłoszeniowe przerosły moje oczekiwania. Książki trafią do trzech osób, które zachwyciły mnie i Krzysztofa swoimi historiami. Nagrodą dla mnie jest Wasze zaangażowanie. Ten post napisałyście razem ze mną. I za to przeogromnie dziękuję!

Wyniki konkursu Co za konkurs! Co za szycie! zostały ogłoszone na profilu pastelovenitki na facebooku! Serdecznie zapraszam Was TU by zerknąć kto zgarnął nagrody. Jestem pewna, że dzięki wygranej stworzycie prawdziwe cuda. Serdecznie Wam gratuluję i życzę połamania igieł!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Piszę dla Ciebie, więc będzie mi miło jeśli zostawisz po sobie ślad w formie komentarza.

    /    t

Instagram