środa, 11 stycznia 2017

Na szaro!

Istnieje jedna maniera szyciowa, która może się równać z moim uwielbieniem do przyszywania i gromadzenia guzików wszelakiej maści. Mowa o fascynacji lewą stroną materiałów, która zdaje się niebezpiecznie pogłębiać z każdym uszytym ciuchem. Tym razem nie mogło być inaczej - lewą stronę dzianiny mianowałam właściwą, a prawą zrobiłam na szaro!


Drogą wysyłkową nabyłam geometryczną dzianinę sweterkową z myślą o stworzeniu narzutki z kaskadowym kołnierzem. W rzeczywistości wzór w romby przypominał typowy koc z lat osiemdziesiątych. Tak jest! Materiał zdawał się być typową narzutą, która wątpliwie ozdabiała wersalki i wypoczynki w czasach, gdy stanie w kolejkach traktowano jaki główną aktywność fizyczną dorosłych, w czasach kiedy my - urodzeni w PRL-u -mieliśmy takie dzieciństwo, o jakim nasze dzieci mogą tylko pomarzyć. A skoro zwykły kawałek szmatki zafundował mi darmowy powrót do przeszłości, to pozostało mi tylko jedno. Nie walczyć z sentymentalną stroną mojej natury, odwrócić materiał na lewą stronę i postawić na klasykę!

Lewa strona dzianiny skrywała połączenie szarości i bieli, czyli piękny pieprz i sól. Bazą do sweterka stał się wykrój z Burdy 8/2016 nr 102B, czyli model bluzki ze stójką (bluzka uszyta przeze mnie jest o TU!). Do uszycia szarego kardiganu moich marzeń zużyłam 1,5 mb dzianiny. Wykrój na bluzkę poszerzyłam od biustu w dół i zrezygnowałam zupełnie z zaszewek oraz ze stójki. W zamian ciuch otrzymał rękawy, asymetryczny fason i szalowy kołnierz, o takiej samej szerokości co plisy, którymi wykończyłam dół narzutki. Z resztek materiału powstała szarfa do wiązania kardiganu w pasie, mocowana na dwóch szlufkach.

Lewą stronę sweterka, oprócz wzoru w romby, ozdabia różowa tasiemka bawełniana. Skoro strony materiału pozamieniały się miejscami, to nic nie może być już bardziej absurdalne niż ten róż.

Górnolotnie stwierdzam, że to pierwszy ciuch jaki zaprojektowałam, a nie tylko uszyłam. Po raz pierwszy odważyłam się na taką modyfikację podstawowego wykroju i pierwszy raz to się opłaciło. Na skraju ryzyka.

Tak też chce szyć i blogować w tym roku. Chcę jeszcze wiele razy robić coś po raz pierwszy i wracać z przyjemnością do tego, co wychodzi mi najlepiej. Mam nadzieję, że uda Wam się dostrzec te subtelne zmiany i że, będziecie wracać tu po więcej.

A zatem - Najlepszego w 2017!










Jeśli chcesz być na bieżąco z każdym nowym wpisem na blogu zapisz się do powiadomienia e-mail! Link na pasku bocznym →
Nowe artykułu będą trafiały wprost do Twojej skrzynki! 

Nie zapomnij też polubić pastelovenitki na Facebooku i obserwować na Instagramie! Dzięki temu pozostaniemy w kontakcie!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Piszę dla Ciebie, więc będzie mi miło jeśli zostawisz po sobie ślad w formie komentarza.

    /    t

Instagram