sobota, 11 lutego 2017

Wyloguj się.

Potrafisz określić siebie samego w kilku słowach? Opowiedzieć kim jesteś, czym się zajmujesz i jakie role społeczne pełnisz w realnym życiu? Z pewnością tak.
A teraz pomyśl, kim się stajesz gdy jesteś online.

Social media

W sieci możesz być kimkolwiek chcesz. Musisz tylko w to uwierzyć. Wystarczy umiejętnie się wykreować. A zatem - kim chcesz być?

Klik i już jesteś online. To co pokazujesz innym, to poukładane otoczenie Twojego udanego życia. Jesteś wszakże człowiekiem sukcesu, nie przyznajesz się do porażek, jesteś wolny od błędu. Pospolitość Cię nie przyciąga, pragniesz czegoś więcej. Sterylność wnętrz w których mieszkasz jest równie jałowa jak wyćwiczona mimika przybierana przez Ciebie do auto zdjęć. Chcesz upodobnić iluzję swojego życia do innych podobnych Tobie. Oglądasz wykreowanych przez aparat w telefonie i dobre oświetlenie bogów i boginie naszych czasów, piękne domy gdzie ściany są tak śnieżnobiałe jak uśmiechy ich właścicieli. Pragniesz patrzeć na zdrowe i szczęśliwe dzieci oraz nieskalane rozstępami brzuszki ich matek, które tydzień po rozwiązaniu zmieniają status z dwupaku na sześciopak. Reszta jest niewarta Twojej uwagi - bo po co niepotrzebnie się rozpraszać prawdziwym życiem?

W sieci jesteś w stanie się zdobyć na zbawianie świata przy pomocy słów. Potrzebujących wspierasz kciukiem skierowanym w górę. Z pozycji kanapy swojego domu nawołujesz do wyprostowania myśli i dzielisz ludzi na prawych i lewych. W końcu łatwiej jest zdeptać niż spróbować zrozumieć. Tutaj wolność wyrażania przekonań nie jest równoznaczna z poszanowaniem zdania innych. Wolność przecież masz Ty. Rację też.
Tu łatwo jest się poczuć bezkarnym, a kradzież treści w Twoim mniemaniu nie godzi w niczyją własność. Wszystko możesz skopiować i udostępnić dalej. Skoro znajdujesz to w sieci, to możesz sobie to wziąć. Masz przecież prawo do kultury. Z tej, za którą powinieneś płacić, korzystasz na darmo, z tej osobistej już rzadziej.
Anonimowość równie skutecznie pozbawia Cię granic i czyni Cię samotnym. Jak schizofrenik mówisz sam do siebie po raz kolejny zmieniając status na fejsie. Kiedy wołasz o pomoc, Twój wrzask wyrażony wielkimi literami nie dociera tam gdzie powinien. Boleśnie przekonujesz się, że lajki nie rozwiązały Twoich problemów, a komentarze nie zastąpiły szczerej rozmowy. Jeśli sądziłeś, że w sieci znajdziesz lek na samotność, to zdaje się że szukasz nie w tym miejscu.

Coś Ci to przypomina? Złuda Internetu czyha na każdego z nas.

Tak bardzo kocham wi-fi jak go nienawidzę. Jakiś czas temu mój telefon odciął się od sieci. Tęskniłam za światem obrazków, moje palce błądziły po wyświetlaczu w nadziei na sygnał. Gdy się pojawił, social świat był nadal taki sam. Nic mi nie umknęło. Treści, wylewane publicznie frustracje, nowiny i te same autoportrety znajomych możesz obejrzeć teraz lub za tydzień. Nie ma tu ulotności spojrzeń, ledwo usłyszanych słów, drżenia warg, które pominięte raz, nigdy już się nie potworzą. Nie ma uścisków rąk, łez wzruszenia i świata, który w ułamku sekundy wali się głowę. Nie da się ich uwiecznić na zdjęciu, opisać w statusie i wyrazić interpunkcją.
Tu w sieci jest zbyt dużo dosłowności i tak mało niuansów.

Wyloguj się na chwilę. Rozejrzyj się i weź głęboki oddech.
Może to jest ta chwila by zacząć od nowa.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Piszę dla Ciebie, więc będzie mi miło jeśli zostawisz po sobie ślad w formie komentarza.

    /    t

Instagram